Witam Cię na moim blogu!

Czujesz czasem napięcie w karku po stresującym dniu?

Albo ucisk w klatce piersiowej przed ważną rozmową?

To nie przypadek.

To, co przeżywasz, zapisuje się w ciele — w mięśniach, oddechu i sposobie, w jaki się poruszasz.

W swojej pracy często spotykam osoby, które przychodzą z bólem.
W trakcie terapii okazuje się, że ciało mówi dużo więcej niż słowa.

Ból, który długo nie mija, często jest sygnałem:
„zatrzymaj się, zobacz co się dzieje”.

Co to znaczy, że ból jest ze stresu?

To nie znaczy, że to „tylko w głowie”.

To znaczy, że ciało i układ nerwowy reagują na napięcie.
Mięśnie się napinają, oddech się zmienia, ciało traci równowagę.

I wtedy pojawia się ból.

Jak pracuję z takim problemem?

W terapii łączę pracę manualną, ruch i kontakt z ciałem.
Często już samo zauważenie tego napięcia daje pierwszą ulgę.

To nie jest praca tylko na objawie.
To praca z tym, co ten objaw próbuje powiedzieć.

Dlaczego to działa?

Bo ciało nie kłamie.
Nawet jeśli próbujesz „nie czuć” stresu, ciało i tak znajdzie sposób, żeby o nim przypomnieć.

Kiedy zaczynasz je rozumieć, napięcie może się zmniejszyć.
A ból przestaje być jedynym sygnałem.

Jeśli czujesz, że Twoje ciało jest cały czas napięte, a ból wraca — warto się temu przyjrzeć.

Możesz to sprawdzić w gabinecie.
Zobaczymy, co dokładnie dzieje się w Twoim ciele i co można z tym zrobić.

— Ewa Badyła