Czujesz czasem napięcie w karku po stresującym dniu?
Albo ucisk w klatce piersiowej przed ważną rozmową?
To nie przypadek.
To, co przeżywasz, zapisuje się w ciele — w mięśniach, oddechu i sposobie, w jaki się poruszasz.
W swojej pracy często spotykam osoby, które przychodzą z bólem.
W trakcie terapii okazuje się, że ciało mówi dużo więcej niż słowa.
Ból, który długo nie mija, często jest sygnałem:
„zatrzymaj się, zobacz co się dzieje”.
Co to znaczy, że ból jest ze stresu?
To nie znaczy, że to „tylko w głowie”.
To znaczy, że ciało i układ nerwowy reagują na napięcie.
Mięśnie się napinają, oddech się zmienia, ciało traci równowagę.
I wtedy pojawia się ból.
Jak pracuję z takim problemem?
W terapii łączę pracę manualną, ruch i kontakt z ciałem.
Często już samo zauważenie tego napięcia daje pierwszą ulgę.
To nie jest praca tylko na objawie.
To praca z tym, co ten objaw próbuje powiedzieć.
Dlaczego to działa?
Bo ciało nie kłamie.
Nawet jeśli próbujesz „nie czuć” stresu, ciało i tak znajdzie sposób, żeby o nim przypomnieć.
Kiedy zaczynasz je rozumieć, napięcie może się zmniejszyć.
A ból przestaje być jedynym sygnałem.
Jeśli czujesz, że Twoje ciało jest cały czas napięte, a ból wraca — warto się temu przyjrzeć.
Możesz to sprawdzić w gabinecie.
Zobaczymy, co dokładnie dzieje się w Twoim ciele i co można z tym zrobić.
— Ewa Badyła